10 dobrych i kiepskich rad ślubnych, jakie możecie usłyszeć

Oto kilka najczęściej powtarzanych rad ślubnych z podziałem na te, które warto powtarzać jak mantrę i te, które owszem, będziecie przekazywać dalej, ale jako zabawną anegdotę.

fotografia: Krzysztof Jaskólski Fotografia

 

"Powinniście zrobić tak…”, “Najlepiej zamówić to…”, “Nigdy nie róbcie w ten sposób…” - znacie to? Tak, dobre rady, którymi zalewają was wasi bliscy i znajomi w czasie przygotowań przedślubnych można by zebrać w wielką księgę z dziesiątkami stron zapisanych drobnym maczkiem. Albo wybrukować piekło, jak podpowiada przysłowie.

Jesteśmy pewni, że większość z podpowiedzi płynie w głębi serc i wynika z troski o was. A poza tym warto posłuchać, co mają do powiedzenia ci, którzy ten dzień mają już za sobą. Ich doświadczenie może okazać się bezcenne. Na spokojnie i z dystansem przesiewajcie spływające do was mądrości.
 

Oto kilka najczęściej powtarzanych rad ślubnych z podziałem na te, które warto powtarzać jak mantrę i te, które owszem, będziecie przekazywać dalej, ale jako zabawną anegdotę.
 

fotografia: THE SHOTS OF LOVE

 

 

Dobra rada: Nie zapominajcie - to jest tylko jeden dzień.

Można go planować miesiącami (a nawet latami), rozbierać na czynniki pierwsze każdy szczegół, spędzać noce na przekopywanie internetu w poszukiwaniach inspiracji, ale dzień ślubu przebiegnie w takim samym tempie, jak każdy inny. Dlatego, kiedy stres przedślubny zżera cię jak Ciasteczkowy Potwór słodkie herbatniki, a w wirze przygotowań zapominasz, jak się nazywasz, powtarzaj sobie: “To jest tylko jeden dzień”.

Zacznij działać spokojnie i bierz wszystko takim, jakie jest. Wszystko wyjdzie cudownie i ten “tylko jeden dzień”, będzie najpiękniejszym dniem twojego życia :)

 

 

Dobra rada: Wszystko to, co planujecie wykonać sami, zakończcie z dużym wyprzedzeniem przed datą ślubu.

Jeśli cenisz sobie swoje zdrowie psychiczne, zacznij zajmować się i zakończ to, co planowałaś zrobić samodzielnie już na kilka tygodni przed ślubem.

Chcecie wykonać podarunki dla gości, dekoracyjne pompony z bibuły, slajd ze zdjęciami na czas podziękowania dla rodziców - nie siadajcie do tego kilka dni przed terminem. Bardzo prawdopodobne, że okaże się, że wykonanie na przykład kolorowych proporczyków jest o wiele bardziej pracochłonne i zajmuje więcej czasu, niż wynikało to z filmiku instruktażowego znalezionego w sieci. Może stać się tak, że drukarka, która miała drukować winietki odmówiła współpracy albo projekt, który przygotowaliście nie wygląda tak dobrze w formie drukowanej, jak w programie graficznym… Przygotowanie wszystkiego wcześniej, ze spokojem i w miłej atmosferze da wam wiele satysfakcji i nie zamieni się w szaleńczy wyścig z czasem i nerwami.

A jak coś nie wyjdzie, zawsze jest jeszcze kilka tygodni i można zrealizować plan B.

 

 

Dobra rada: Zawsze miejcie zapasowy scenariusz pogodowy.

Niestety, nawet jeśli bardzo tego pragniecie, śledzicie tv meteo, zaklinacie słońce, odmawiacie dziesiątki modlitw do św. Marka Ewangelisty (patrona od dobrej pogody ;)), aura może mieć na ten dzień inne plany i rzeczywiście - trzeba być przygotowanym na nieciekawe warunki meteorologiczne.

Drobny deszczyk może być nawet romantyczny, ale ulewa? Miejcie przygotowane parasole i płaszcze przeciwdeszczowe na wyjście z kościoła czy USC, a nawet buty na zmianę, jeśli w ostatnich dniach przed ślubem matka natura utrzymuje pochmurne niebo.

Pogodowy back-up powinny zadbać pary, które planują ślub na łonie natury. Ceremonia i przyjęcie weselne w ogrodzie czy parku to wspaniałe wydarzenie, ale jak żadne inne wymaga dodatkowych przygotowań. Upewnienie się, że w przypadku burzy nie spłyniecie z potokami deszczu jest absolutnie konieczne.

 

 

Dobra rada: Nie zapominajcie, że najważniejsze jest to, że się pobieracie.

Wasz związek, uczucie, wasza relacja jest najważniejsza podczas przygotowań i w dniu ślubu.

Umowy, rachunki, załatwianie spraw, zamówienia - to wszystko powinno być tłem dla sprawy nr 1 - przyszłego małżonka. Mimo stresu, niekończącej się listy spraw i bóli głowy, nie zapominajcie o tym, po co to wszystko i poświęćcie sobie trochę czasu poza ślubno-weselną karuzelą.

 

 

Dobra rada: Wszystkich nie zadowolicie.

Twoja mama oczekuje, że na weselu zagra kapela, której repertuar daleki jest od waszych gustów. Przyszły teść obliczył taką stawkę alkoholu “na głowę”, że musielibyście zamówić kontener prosto z fabryki. Kuzynka oburza się, że zapraszacie bez dzieci…

Wasze wesele to niemal cyrkowa kombinacja oczekiwań i pragnień wielu osób. nie ma takiej możliwości, żeby ktoś nie był rozczarowany ostatecznym kształtem uroczystości. Zatrzymajcie się na chwilę i na pokojnie spiszcie listę priorytetów.

Forsującym swoje idee wyjaśnijcie spokojnie, ale stanowczo, dlaczego postąpicie inaczej. Pamiętajcie również, że dobre decyzje mogą nie wypalić. Nie dajcie się “zmasakrować” wyrzutami sumienia.

 

fotografia: Pudełko Wspomnień

 

  

Kiepska rada: Nie można zadowolić wszystkich.

Chwileczkę, jak to? Przed chwilą odetchnęliście z ulgą, a teraz okazuje się, że jednak będziecie musieli stanąć na głowach? Spokojnie, ten punkt mówi o kompromisach. Jeżeli jest tylko w twojej mocy - spróbuj sprawić, że wszyscy zaangażowani w ślub będą zadowoleni. Być może będzie to oznaczać kilka ustępstw, negocjacji, dopasowania. Dzięki temu zarówno przygotowania, jak i sam dzień ślubu upłynie w miłej, mniej nerwowej atmosferze.

Wiecie przecież, że nie zawsze trzeba się kurczowo trzymać swoich ustaleń, warto być elastycznym i ugodowym, to przecież święto, nie wojna :)

 

Kiepska rada: Robiąc wszystko samodzielnie zaoszczędzicie masę pieniędzy.

Cóż - to niekoniecznie prawda. Świetnie jest włożyć siebie w przygotowania ślubne, mieć wszystko pod kontrolą, ale koszty, jakie są przy tym, z pewnością nie są konkurencyjne z tymi, które ponieślibyście wynajmując profesjonalistów. Jeżdżenie do tysiąca różnych miejsc, sprawdzanie, przywożenie towaru, zakupy bez znajomości rynku, bez zniżek,  - to wszystko kosztuje. Do tego dochodzą koszty niepoliczalne: czas, stres, zmęczenie i zrezygnowanie z powodu prób i błędów, których trudno uniknąć.

Zanim zdecydujesz się na samodzielne organizowanie któregoś z trybików weselnej machiny, dokładnie podlicz koszty, jakie poniesiesz i porównaj z ceną proponowaną przez pośrednika. Pomyśl też, czy suma, którą zaoszczędzisz warta jest wysiłku, czasu i stresu, która wiąże się z twoją pracą. Może masz pomysł na lepsze spożytkowanie tej energii :)

 

Kiepska rada: Nie możecie tego zrobić w taki sposób, to już jest passe!

Opowiadasz znajomej, w jakim stylu będzie wasze wesele i słyszysz, że trend ten przecież jest już niemodny, że teraz najgorętszym pomysłem jest coś zupełnie innego. Kupiłaś suknię i z dumą pokazujesz jej zdjęcie kuzynce, na co słyszysz, że takie rękawki, są bardzo (od kliku miesięcy!) passe. Zamówiliście podziękowania na dla gości i słyszycie z opowieści kolegi, że on takie widział na weselu kumpla.

Zaczynasz panikować: czy okaże się, że jesteśmy niemodni, powtarzalni i mało oryginalni? Spokojnie. Wasi goście weselni (najprawdopodobniej) nie są bloggerami czy znawcami ślubnych trendów.

Prawdopodobnie też wasze wesele będzie jedynym lub jednym z kilku na przestrzeni ostatnich lat, na których byli, mimo że wydaje ci się, że wszyscy naokoło się pobierają w tym samym czasie co wy. Weselnicy zazwyczaj nie mają pojęcia o trendach ślubnych i będą zachwyceni waszym pomysłem na uroczystość, twoją suknią i bukietem.

Pamiętajcie: jesteście niepowtarzalni :)

 

 

Kiepska rada: Musicie wydać tyle-i-tyle, żeby wesele się udało.

Takie rady “z kosmosu: potrafią powalić na łopatki. Zwłaszcza, jeśli wygłasza je ktoś, kto nie ma pojęcia o kosztach ślubu i zmiennych, które je kształtują. Od podliczenia budżetu zaczyna się planowanie i przygotowania weselne.

I tak, jak różne są priorytety różnych par co do przebiegu dnia i jego atrakcji, jak duża rozpiętość listy gości, jak różne ceny w różnych miejscach w Polsce, tak różne sumy mogą wieńczyć tę tabelę z cyferkami. Przesądzanie powodzenia wesela od jego kosztów jest dużym nadużyciem, jeśli nie powiedzieć krótko - bzdurą.

 

 

Kiepska rada: Po co wam fotograf - wywołacie sobie zdjęcia z aparatów gości.

To, co pozostanie wam po tym dniu prócz obrączek na palcach i przepięknych wspomnień to zdjęcia. Dziś każdy właściwie ma aparat, dzięki smartfonom w każdej chwili możemy zdobić zdjęcie i wrzucić je na portal społecznościowy, przesłać mms-em czy mailem. Zdjęcia wykonane przez gości mają szczególną wartość: chwytają momenty wyjątkowe, rodzinne, wzruszające.

Ale czy to są fotografie, na których chcecie upamiętnić wasz dzień? Często ich jakość pozostawia wiele do życzenia, nie są dobre kompozycyjnie, nie pokażą piękna sukni ślubnej czy szczegółów waszych twarzy podczas składania przysięgi. Dlatego warto zamówić profesjonalistę, który wykona fotoreportaż z tego dnia, a może nawet dodatkową sesję plenerową.

Fotografowie działają w szerokim zakresie cenowym, zapewne można koszt sesji negocjować lub zamówić jego usługi tylko na kilka najważniejszych godzin. (tu znajdziecie sesje i reportaże kikudziesięciu fotografów)

Efekty pracy profesjonalisty można połączyć ze zdjęciami amatorskimi w wyjątkowy album, który pokaże wasze święto z wielu perspektyw.

 

Rada od nas na koniec, pamiętajcie, że najważniejsza w tym wszyskim jest Wasza miłość 
 
 
 
Zaloguj się, aby dodać komentarz

Ta witryna używa plików cookie do celów funkcjonalnych oraz statystycznych. Potwierdź zapoznanie się z komunikatem i nie pokazuj go więcej. Potwierdź