Piękne włosy do ślubu – co robić, a czego unikać?

W najważniejszym dniu w życiu chcesz wyglądać rewelacyjnie. Zjawiskowa suknia, profesjonalny makijaż, modna fryzura… O ile o niektórych rzeczach myślimy zawczasu, o tyle inne umykają naszej uwadze.  Zapewne pielęgnacja włosów nie była do tej pory na Twojej liście priorytetów – od dziś to powinno się zmienić.

 

Jesteś już umówiona na serię zabiegów upiększających, wybielanie zębów, manicure dla pięknych dłoni. A włosy? Przecież i tak jak upniesz, wystarczy, że będą umyte i lekko odświeżone. Ale… czy aby na pewno? Musisz wiedzieć, że żadna fryzura ślubna się nie uda, jeśli pasma będą w złym stanie. 

Jakie są największe grzechy panny młodej? Te wynikające z zaniedbania, ale też – z nadgorliwości.

 

 

Farbowanie włosów przed ślubem? Nie na ostatnią chwilę

 

Szybka metamorfoza wydaje się kusząca. Przed wielkim dniem piętrzy się wiele możliwości, ale i wątpliwości. Nagle wybrana fryzura zaczyna wydawać się mało ciekawa i oryginalna. Albo zobaczysz piękne zdjęcie modelki w katalogu ślubnym i chcesz wyglądać tak samo. Stop! Koloryzacja włosów tuż przed ślubem, ale też radykalna zmiana uczesania czy mocne cięcie, to naprawdę złe pomysły. Wyobraź sobie, że efekt jednak Ci się nie spodoba – katastrofa murowana.

Bezpieczny czas na eksperymenty to okres kilku miesięcy przed ceremonią. Będziesz mogła na spokojnie sprawdzić, czy podobasz się sobie w nowym wydaniu. Lub ewentualnie ratować sytuację,  gdy uznasz, że rezultat jednak nie jest satysfakcjonujący. Na pół roku przed weselem dobrze już mieć wybranego stylistę i umówiony termin na fryzurę próbną oraz ślubną.


Nasza rada: jeśli farbujesz włosy od wielu lat, po prostu odśwież kolor na około dwa tygodnie wcześniej. To też perfekcyjny moment na delikatne strzyżenie. Sprawdź, czy nie masz rozdwojonych końcówek i widocznych odrostów, zwłaszcza siwych – przecież nie chcesz wyglądać nieelegancko i potem latami załamywać się nad tym, jak wyszłaś na zdjęciach! Inwestuj wyłącznie w kremy koloryzujące najwyższej jakości (kupisz je np. tutaj).

 

Ślub i włosy rozpuszczone? Muszą być zdrowe!

 

 

Zdecydowałaś się na fryzurę z rozpuszczonymi i lekko pofalowanymi puklami – świetnie, bo od jakiegoś czasu jest naprawdę modna. Musisz jednak pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze, bądź świadoma, że pasma pod wpływem potu (wysoka temperatura, stres, taniec) nieco oklapną, mogą się też posklejać i zapewne pod koniec imprezy nie będziesz wyglądać już tak zjawiskowo jak na początku. Po drugie, luźno puszczone kosmyki przyciągają uwagę – wszyscy zanotują, jeśli będą suche, pokruszone, rozdwojone, matowe lub napuszone. Jak temu przeciwdziałać?

Co najmniej na pół roku wcześniej zacznij kurację wcierkami wzmacniającymi włosy. Dzięki temu będą mniej wypadać (a nawet pojawią się baby hair, które do czasu ślubu zdążą już nieco urosnąć!), staną się bardziej elastyczne i błyszczące.

Jeśli jesteś zdeterminowana, pokuś się o systematyczne olejowanie bądź laminowanie.

Regularnie wcieraj w końcówki jedwab w płynie.

Każdorazowo przed suszeniem czy stylizacją z użyciem wysokiej temperatury używaj sprayu termoochronnego. Nie czesz pukli, gdy są mokre i nie trzyj ich zbyt mocno ręcznikiem, bo się połamią i przerzedzą.

Bądź ostrożna, jeśli chodzi o przedłużanie włosów. U wielu kobiet ta metoda niestety się nie sprawdza – może prowadzić do zapalenia mieszków albo nawet punktowego łysienia. To oczywiście skrajne przypadki, ale warto mieć na uwadze ryzyko.

Dagmara Deska

 

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Ta witryna używa plików cookie do celów funkcjonalnych oraz statystycznych. Potwierdź zapoznanie się z komunikatem i nie pokazuj go więcej. Potwierdź